cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

Casanova w Polsce, czyli kobiety, pojedynek i skandal

Michał Wojciechowski, 18.07.2018

Portret Giacomo Casanovy autorstwa Antona Raphaela Mengsa

Giacomo Casanova - jeden z najsłynniejszych awanturników w historii, na początku panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego liczył na zrobienie w Rzeczpospolitej wielkiej kariery. Skończyło się to jednak nagłym wyjazdem i obawą o własne życie.

Ulubieniec kobiet i salonów

Casanovę znamy przede wszystkim jako superskutecznego uwodziciela. Właściwie dziś możemy powiedzieć, że „Casanova” to synonim pojęcia uwodziciel. Jego podboje miłosne fascynowały całą osiemnastowieczną Europę, a on brylował na królewskich dworach. Warto przy tym pamiętać, że mowa tu o człowieku, który był zaledwie synem aktorów: Geatana Casnovy i porwanej przez niego córki szewca Giovanny Farussi, późniejszej aktorki Zanetty. Sam Giovannni wolał podawać, że jest synem sekretarza króla hiszpańskiego Alfonsa i nowicjuszki zakonnej. Krążyła również wersja, że jego biologicznym ojcem jest hrabia Giovanni Grimanim. Niemniej nasz bohater nie wychował się w pałacach, a w późniejszym okresie życia to w przeważnie pałacach żył.

Giacomo Casanova. Portret autorstwa Francesca Casanovy

Jedni uznają, że przełomowym momentem w życiu Casanovy było wstąpienie w 1750 r. do loży wolnomularskiej w Lyonie, co dało mu wiele wpływowych znajomości. Inni wskazują na wyczyn, jakiego dokonał w nocy z 31 października na 1 listopada 1756 r., którym była ucieczka z weneckiego więzienia I Piombi. Do tej pory było to bowiem więzienie, z którego nikt nie zdołał uciec. Tymczasem Casanovie się to udało. Od tego czasu jego kariera nabrała rozpędu. Nigdy nie narzekał na brak powodzenia u płci niewieściej, lecz teraz nie mógł się opędzić. Wenecjanin podróżował od kraju do kraju, gdzie wplątywał się w różnorakie afery romansowo-szpiegowsko-finansowe, o których mówiła cała Europa. Mimo skandali każdy chciał go poznać, w tym wiele koronowanych głów.

W 1764 r. Casanova przybywa do Rosji. Na petersburskim dworze doradza carycy Katarzynie II przejście z kalendarza juliańskiego na gregoriański. Po państwie carów kręci się przez jakiś rok, co nie przynosi mu żadnej konkretnej posady, ale za to otrzymuje listy polecające od władczyni i wraz z nimi wyrusza do sąsiedniej Rzeczpospolitej.

Wybór państwa polsko-litewskiego na kolejne miejsce destynacji przez Casanovę nie był przypadkowy. Wiedział, że król Polski jest człowiekiem Oświecenia i łatwiej z nim będzie znaleźć wspólny język, a dzięki temu być może też otrzyma wymarzoną posadę królewskiego sekretarza. Był zresztą już w Polsce na koronacji Stanisława Augusta.

Gwiazda przyjeżdża do Polski

Na dłuższy czas do naszego kraju Casanova przybywa we wrześniu 1765 r. Już 10 października z rekomendacji księcia Adama Czartoryskiego zostaje przedstawiony królowi. Wenecjanin zrobił bardzo dobre wrażenie na władcy i od tego momentu często mu towarzyszył na różnych mniej lub bardziej oficjalnych uroczystościach. Tak też zaczęła się szybka i krótkotrwała kariera Casanovy w Rzeczpospolitej. Był zapraszany od dworu do dworu. Szlachta z jednej strony podziwiała wyczyny awanturnika, z drugiej było to nieco podszyte pogardą wobec nieszlachcica, weneckiego przybłędy.

Widok Warszawy z obrazu Canaletta

Sam Casanova zawarł w czasie swojego pobytu w Polsce kilka interesujących spostrzeżeń, w tym brzmiącą dziś szokująco opinię na temat urody Polek:

w ogólności płeć [piękna] jest brzydka w tamtej krainie.

O charakterze Polaków pisał:

Polacy, chociaż dzisiaj w ogóle dość uprzejmi, są jednak jeszcze bardzo przywiązani do swego dawnego usposobienia. Są jeszcze Sarmatami czy Dakami przy stole, na wojnie i w szale tego, co nazywają przyjaźnią, a co jest często tylko okropną tyranią. Nie chcą zrozumieć, że jeden wystarcza na jednego i nie wolno iść gromadą zarżnąć kogoś, kto jest sam i ma urazę tylko do kogoś jednego.

Te ostatnie słowa były nawiązaniem do skandalu, jaki wybuchł z jego udziałem i który definitywnie przekreślił jego szansę na zrobienie kariery w Rzeczpospolitej. A poszło jak zwykle o kobietę.

Kobieca zemsta

Na początku 1766 r. Warszawa, a raczej jak dziś byśmy powiedzieli „warszawka”, żyła rywalizacją między dwoma tancerkami Katarzyną Catai i Anną Binetti. Obydwie z nich były dawnymi kochankami Casanovy, lecz z tą drugą łączyła go dłuższa zażyłość. Catai natomiast cieszyła się poparciem stronnictwa Familii Czartoryskich, z którym związany też był Włoch. Binetti liczyła, że dawny kochanek będzie ją propagował na salonach warszawskich, lecz ten raczej nie był do tego skory i próbował zająć pozycję neutralną. Ta postawa zirytowała ją do tego stopnia, że postanowiła się zemścić. Niektórzy twierdzą, że w tle były także dawne niespełnione nadzieje tancerki związane z romansem z Casanovą.

Franiciszek Ksawery Branicki

Tak się złożyło, że wśród jej adoratorów znalazł się podstoli wielki koronny Franciszek Ksawery Branicki. Binetti wiedziała jak skłonić go, by naubliżał wenecjaninowi. Była to zmyśla intryga, która miała doprowadzić do pojedynku między obydwoma panami. Tancerka zdawała sobie sprawę, że nawet gdyby Branicki przegrał, to czekałaby go śmierć z rąk stronników wpływowego magnata.

Pewnego karnawałowego wieczoru Branicki spotkał Casanovę w garderobie innej włoskiej tancerki Teresy Cassacci. Według Włocha Branicki oświadczył mu, że kocha obejmowaną w tym momencie przez Casanovę kobietę. Wenecjanin oświadczył, że w takim razie odstępuje ją podstolemu. Ten jednak nazwał go tchórzem. No i tak stanęło na pojedynku. Inna wersja mówi, że pijany magnat wpadł do garderoby tancerki i obrzucił Włocha najgorszymi wyzwiskami.

Koniec końców obydwaj panowie stanęli na ubitej ziemi na rogatkach Warszawy. Casanova, wzór uprzejmości, pozwolił Branickiemu strzelać jako pierwszemu. Podstoli jednak tak długo mierzył i starał skryć głowę za pistoletem, że w rezultacie zniecierpliwiony Casanova strzelił w tym samym momencie co Branicki. Nagle z rękawa koszuli Casanovy zaczęła płynąć strużka krwi. Z kolei Branicki padł na ziemię, lecz nie stracił przytomności. Na Włocha w jednej chwili rzucili się z szablami sekundanci magnata. Podstoli jednak zdołał ich zatrzymać i półżywy wyszeptał do rywala:

Zabiłeś mnie waćpan. Ratuj się teraz, bo grozi ci śmierć na szubienicy. Nie trać czasu, uciekaj, a nie masz dość pieniędzy, weź, proszę moją sakiewkę.

Cała sprawa nieoczekiwanie rozeszła się po kościach. Zakrwawiony Casanova zgłosił się do klasztoru reformatów na ulicy Senatorskiej w Warszawie. Po Rzeczpospolitej zaczęły krążyć nieprzychylne plotki na temat wenecjanina. Wytykano mu niskie pochodzenie i udział w malwersacjach finansowych. Branicki tymczasem, choć ciężko raniony w brzuch, wyzdrowiał i zaprosił Casanovę do siebie. Po miesiącu ukrywania się w klasztorze słynny uwodziciel ujawnił się. O życie nie mógł się już obawiać, ale na przychylność elit za bardzo nie mógł liczyć. Jedynym profitem z polskiej przygody dla Giacomo Casanovy była kolejna historia tworząca jego legendę.

Po wyjeździe z Rzeczpospolitej dotarł do pruskiego Wrocławia. Tu też szczęście przeplotło mu się z pechem. W stolicy Dolnego Śląska zdobył kolejną kobietę, a wraz z nią...chorobę weneryczną.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA