cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Bohun – ukraiński bohater narodowy

Maciej Małyniuk, 14.05.2020

Jurko Bohun według Piotra Stachiewicza

Podobnie jak w przypadku innych głównych bohaterów „Trylogii” Henryka Sienkiewicza, Bohun sporo odbiega od swego historycznego pierwowzoru. Tym razem jednak nie chodzi jedynie o to, że jego życiorys nie pokrywa się z powieściowymi przygodami. Prawdziwy Bohun był bowiem nie tylko jednym z wielu kozackich watażków, ale też bojownikiem o ukraińską niepodległość.

Romantyczny brutal

Bohun jest bez wątpienia jedną z najczarniejszych postaci całej „Trylogii” Henryka Sienkiewicza, lecz trudno nie odnieść wrażenia, że autor ma swego rodzaju słabość do tego bohatera. Nie tylko chwali jego urodę, waleczność, ale też nie odmawia mu pewnych racji. Gdy watażka dowiaduje się, że kniaziowie Kurcewicze potajemnie zgodzili się na zaręczyny jego ukochanej Heleny z namiestnikiem Janem Skrzetuskim, Bohun żali się, że za swoją wierną i oddaną służbę Rzeczypospolitej chciał tylko jedną nagrodę – ślub z umiłowaną kniaziówną. A tu nagle pojawia się polski pan i zabiera mu narzeczoną. W takiej sytuacji chyba każdy poczułby się oszukany.

Zagłoba z Bohunem na akwareli Juliusza Kossaka

Sienkiewicz po latach sam sobie wyrzucał, że Bohuna umieścił w za wysokim rejestrze moralnym. Jak zauważa badacz „Trylogii” Władysław Zawistowski, adwersarz Skrzetuskiego w czasie powstania Chmielnickiego nie odgrywa poważniejszej roli. Poza zmaganiami o piękną Helenę i leczeniem ran odniesionych głównie na wskutek spotkań z Michałem Wołodyjowskim ten watażka nie bije się z polskimi oddziałami. Jedynym wyjątkiem może być rozpaczliwa szarża na czele 300 Kozaków na jazdę księcia Wiśniowieckiego po zawartej ugodzie pod Zborowem. W tym jest jednak tak duża doza romantyzmu, że trudno mieć Bohunowi to za złe. Nie da się jedynie usprawiedliwić zbójeckiego napadu na Rozłogi i dokonanej tam rzezi.

Kozacki watażka i bojownik o niepodległość?

Historyczny Bohun miał natomiast znacznie więcej starć z wojskami koronnymi i nic nie wiadomo o jego miłości do polskiej szlachcianki. W ogóle jego życie prywatne, zwłaszcza we wczesnej młodości, jest osnute mgłą tajemnicy. Obecnie najczęściej wskazuje się, że urodził się ok. 1610 roku, gdyż w 1654 roku miał już dorosłego syna. Nie ma pewności jakie było jego pochodzenie społeczne. Niektórzy przypuszczają, że był synem Teodora – dzierżawcy wsi Bobunowo w województwie kijowskim. Mógł też być potomkiem rodu Bohunów, który pieczętował się herbem Szreniawa.

Niemniej pierwsze wzmianki o Iwanie (a nie jak w powieści Jurku) Bohunie pojawiają się dopiero w 1649 roku. Wówczas jest jeszcze zwykłym Kozakiem w pułku czechryńskim, który miał za sobą walki z wojskami polskimi w województwie bracławskim. W powstaniu musiał się znacznie wykazać, gdyż już rok później zostaje setnikiem, a w 1651 roku pułkownikiem bracławskim. Wtedy zasłynął skuteczną obroną Winnicy przed armią hetmana Marcina Kalinowskiego. Odznaczył się także w bitwie pod Beresteczkiem idąc w przedniej straży kozackiej. Po przegranej batalii to dzięki niemu udało się wojskom zaporoskim wyjść z okrążenia.

Iwan Bohun w czasie bitwy pod Beresteczkiem

Pozycja Bohuna jest wtedy bardzo wysoka. On też odznacza się już nie tylko na polu bitwy, ale również prowadzi własną politykę. Wielu badaczom, zwłaszcza tym z Ukrainy, jawi się ona jaka przejaw gry o powstanie niezależnego państwa ukraińskiego. Watażka sprzeciwia się zawartej po przegranej przez Kozaków kampanii w 1651 roku ugodzie w Białej Cerkwi, ale szanuje i broni praw komisarzy Rzeczypospolitej przebywających w obozie kozackim. W następnym roku z marnym skutkiem buntuje się przeciw Chmielnickiemu, przez co przez pewien czas był odsunięty od poważniejszych zadań. Jednak kolejne lata wojen z Koroną przynoszą mu chwałę wśród Zaporożców. Ponownie sprzeciwia się hetmanowi nie akceptując ugody perejasławskiej, oddającej Kozaczyznę pod zwierzchność cara. Polacy postanowili wówczas ten konflikt wykorzystać i zaproponowali Bohunowi kozacką buławę. Ten jednakże okazał lojalność Chmielnickiemu, a całkiem do łask wrócił, gdy w trakcie bitwy pod Ochmatowej uratował zaporoskiemu hetmanowi życie.

Dalsze miesiące Bohun bije się zarówno z Tatarami, jak i Polakami. Oblega m.in. Lwów. Lecz w obliczu szwedzkiemu najazdu pułkownik proponuje Chmielnickiemu sprzymierzenie się z Rzeczpospolitą. Ale tu Chmiel ma inne zdanie i tym razem to Bohun się do niego przekonał. Gdy w Radont projektowany jest rozbiór państwa polsko-litewskiego watażka popiera udział w tym Kozaczyzny, a następnie sam wspomaga wojska Rakoczego w czasie najazdu na Polskę.

Iwan Bohun według J. Madejskiego

Bohun jednak cały czas stara się o miano mistrza politycznego lawiranctwa. Po śmierci Bohdana Chmielnickiego popiera propolskiego Iwana Wychowskiego, by po kilku latach przejść do obozu prorosyjskiego Jerzego Chmielnickiego. Ale gdy zawierana jest ugoda w Cudnownie z Rzeczpospolitą, to staje w jej obronie i bije wojska rosyjskie. Jego niepokorna dusza nie chce jednak podporządkować się Lachom. Za niesubordynację trafia do lochu w twierdzy malborskiej. Spędza tam trzy lata. I spędziłby zapewne więcej, gdyby nie wstawiennictwo nowego kozackiego hetmana Pawła Tetery. Dzięki niemu Bohun wyrusza w wyprawie Jana Kazimierza na Moskwę. Watażka niedługo jednak cieszył się wolnością. Pojawiły się pogłoski, że Bohun ponownie chce zmienić front. Hetman nakaźny, jak wówczas tytułowano Bohuna, rzekomo przekazywał Iwanowi Brzuchowieckiemu informacje, które miały uniemożliwić Polakom zdobycie twierdzy w Głuchowie. Tym razem nie było litości. 27 lutego 1664 roku Iwan Bohun został rozstrzelany w obozie pod Nowogrodem Siewierskim.

Pozornie Bohun może być synonimem zdrajcy, ale jego życiorys świadczy o tym, że miał on na względzie przede wszystkim dobro Ukrainy. Nie dbał przecież specjalnie o korzyści osobiste. Był lojalny wobec braci kozackiej i Kozaczyzny. Świetnie go scharakteryzował w 1936 roku Eugeniusz Latacz:

Mimo awanturniczego żywota i smutnego końca wypadnie zaliczyć Bohuna do postaci jaśniejszych i sympatyczniejszych od wielu ze współczesnych mu i późniejszych dostojników kozackich. Reprezentując najczystszy typ Kozaka zawadiaki, miał on jednak obce wielu jego towarzyszom zasady i przekonania, którym starał się pozostać wiernym do ostatka. Będąc gorącym zwolennikiem samodzielności Ukrainy, odrzucał możliwość jakiejkolwiek zależności zarówno w stosunku do Rzeczypospolitej, jak i do Moskwy czy Turcji, bronił te tej niepodległości do upadłego. A bił się przy tym znakomicie i z niezwykłą odwagą osobistą. Wrodzony spryt i przebiegłość wcielił niejako w sposób wojowania; fortele i wykręty cechę tej strategii. Najlepiej temu dał może wyraz sam gmin ruski, nazywając żołnierzy jego pułku bohunowcami, a każdy zręczny manewr wojenny bohunowskim figlem.

Gdy Henryk Sienkiewicz pracował nad „Ogniem i Mieczem”, to nie znał ważniejszych elementów biografii Bohuna. Ba, nie znał nawet jego imienia. Instynktownie jednak potraktował go z dużą wyrozumiałością i to na tyle, że charakterologicznie prawdziwy Bohun i ten fikcyjny stali się sobie bliscy. Do tego stopnia, że wręcz w ukraińskich tłumaczeniach powieści imię „Jurko” zastąpiono prawdziwym „Iwanem”.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA